Blog ma na celu popularyzowanie rowerowych wycieczek po Łodzi, regionie łódzkim i okolicach.
Znajdziesz tu zdjęcia, filmy, opisy tras i ślady GPS.
Miasto Łódź i województwo łódzkie są naprawdę piękne ! Zobaczysz, że "ONI są wszędzie", wszystko się łączy i odbija w tablicach ! Zachęcam do czynnego wypoczynku i powodzenia na trasach !!!
Szlak Osad Młyńskich nad Grabią to atrakcyjna trasa rowerowo-piesza, wytyczona wzdłuż malowniczej doliny rzeki Grabia. Została stworzona przez Fundację/Stowarzyszenie "Planeta Grabia" dzięki dofinansowaniu z Urzędu Marszałkowskiego w Łodzi, gmin z regionu (m.in. Dobroń, Łask, Sędziejowice) oraz Lasów Państwowych.
Szlak o długości około 240 km obejmuje trzy pętle (zachodnią, środkową i wschodnią), które łączą dziedzictwo historyczne osad młyńskich, ekofarmy, zabytki i walory przyrodnicze. Jest oznakowany piktogramami z symbolem roweru, a w kluczowych punktach znajdują się tablice informacyjne z opisem historii i okolicy. Trasa jest idealna na spokojną jazdę po łonie natury, z dala od miejskiego zgiełku.
Szlak odkrywa bogactwo Doliny Grabi – rzeki, która od wieków przyciągała osadników. Przed XIX-wiecznymi osadnikami istniały tu osady młyńskie i szlacheckie gniazda, wyrwane z gęstych lasów przez karczowników (olędrów). Trasa podkreśla wielokulturowość regionu : ślady Polaków, Prusaków, Francuzów i luteranów. Projekt zaangażował lokalne społeczności, które opiekują się zabytkami, czyniąc szlak nie tylko turystycznym, ale i edukacyjnym. To "tygel kulturowy" z historią tkactwa, młynarstwa i elektrowni wodnych.
Grabia, dopływ Widawki, od wieków była sercem lokalnego przemysłu wodnego. Już w średniowieczu, w XIII-XIV wieku, nad jej brzegami powstawały pierwsze młyny – drewniane konstrukcje napędzane kołami wodnymi, mielące zboże dla okolicznych wsi. W czasach Rzeczypospolitej szlacheckiej, w XVI-XVII wieku, młynarstwo kwitło: osady jak Marzenin czy Przymiłów miały po kilka młynów, a rzeka dostarczała energii do tartaków, foluszy i papierni. W XIX wieku, za czasów zaborów, industrializacja przyniosła żelazne koła i turbiny, ale po II wojnie światowej większość upadła – komunizacja i elektrownie sprawiły, że wodne młyny stały się reliktami. Dziś szlak to hołd dla tej przeszłości : ruiny, tablice informacyjne i szum wody przypominają o erze, gdy Grabia była "królową młynów" w regionie łódzkim.
Część zachodnią tego szlaku przejechałem w dniu 10 marca 2021 roku - zobacz WYCIECZKA Nr 885. Za parę dni postaram się zaliczyć część wschodnią, która podobno nie jest jeszcze oznakowana.
Część środkowa szlaku rozpoczyna się i kończy w Zelowie, ale oczywiście za względów logistycznych, jego objazd rozpocząłem i zakończyłem we wsi Markówka w gm. Dobroń (no bo miałem bliżej z Łodzi).
Zapraszam do obejrzenia najciekawszych kadrów oraz wszystkich zdjęć i filmów z tej wiosennej przygody, które znajdują się w linkach j/w.
🚴♀️ Relacja z Rowerowej Wyprawy : W Krainie Szemrzących Kół Młyńskich nad Grabią
Dziś postanowiłem zamienić miejski zgiełk na chłodny powiew historii i wiosennej natury. Termometr wskazywał 11°C, a umiarkowane zachmurzenie tworzyło idealną aurę do podjęcia wyzwania : przejechanie części środkowej Szlaku Osad Młyńskich nad Grabią.
I. Rozgrzewka – Z Łodzi do Wrót Szlaku
Poranek przywitał mnie rześkim, choć chłodnym powietrzem. Start z Łodzi o wczesnej porze był konieczny, by pokonać dojazd liczący blisko 21 km.
Wystartowałem z Parku na Zdrowiu. Na parkanie łódzkiego ZOO pojawiło się nowe graffiti z napisem "for animals".
Trasa wiodła przez podłódzkie miejscowości : Gorzew, Górka Pabianicka, Petrykozy, Piątkowisko, Wincentów, aż do Markówki. Asfalt ustępował miejsca polnym drogom, a z każdym obrotem pedałów coraz głębiej wjeżdżałem w łagodny krajobraz ziemi łaskiej. To był etap "przejściowy", lecz nie bez znaczenia – przygotowanie do prawdziwej podróży, podróży w czasie, do serca dawnego młynarstwa.
Wieś Piątkowisko - droga przy trasie szybkiego ruchu S-14.
Piątkowisko i tablica edukacyjna "Historia bliżej ciebie - Gmina Pabianice-starym traktem z Pabianic do Łasku".
"Historia bliżej ciebie - Gmina Pabianice" to inicjatywa promująca dziedzictwo regionu, obejmująca historię sięgającą XI wieku, osadnictwo na przełomie XVIII i XIX wieku oraz wydarzenia z I wojny światowej. Gmina utworzyła stronę internetową, na której znajduje się mnóstwo ciekawych informacji o tej części woj. łódzkiego.
II. Odkrywanie Historii – Szlak Osad Młyńskich
W Markówce oficjalnie wjechałem na Szlak Osad Młyńskich nad Grabią.
Markówka - dla mnie początek objazdu szlaku.
Na skrzyżowaniu skręcam w lewo - na zachód, zgodnie z oznakowaniem szlaku.
Markówka - most na polnej strudze. Szlak kieruje się w stronę lasu.
Urokliwa kapliczka na trasie szlaku.
Las w Markówce i widoczne na drzewie oznakowanie szlaku. W tej części trasa prowadzi także po śladzie niebieskiego szlaku rowerowego im. Św. Maksymiliana Marii Kolbe (zobacz WYCIECZKA Nr 746).
Skrzyżowanie leśnych duktów w okolicy wsi Mauryców. Tu nasz szlak skręca na południe i prowadzi po trasie turystycznego "Szlaku okolic Łodzi".
Wieś Poleszyn.
Łask Kolumna ul. Sportowa. Przy nowej drodze ustawiona jest tablica z informacją o wykorzystania Funduszy Europejskich w ramach projektu pt. "Modernizacja transportu publicznego".
Kolumna Las - tablica edukacyjna szlaku przy Placu Szarych Szeregów. To właśnie w tym miejscu znajduje się start i meta części środkowej szlaku.
Na planszy są istotne informacje dot. przebiegu trasy drugiej pętli szlaku. Są także trzy kody QR, które można zeskanować i pobrać na swój telefon ślad gpx, ulotkę i stronę internetową szlaku.
Dąb szypułkowy "Janusz" na rondzie przy Placu Gwiaździstym.
Nazwane na cześć założyciela Kolumny, Janusza Szweycera, to drzewo jest symbolem marzeń o „mieście ogrodzie”. Zobacz koniecznie WYCIECZKA Nr 179.
Kolumna Las ul. Światowida i most na rzece Pałusznica.
Rzeczka na swoje źródło na wschód od wsi Wymysłów Francuski w gminie Dobroń.
Most na rzece Grabia we wsi Barycz.
Rzeka Grabia, choć długa na zaledwie 77 km, jest ewenementem. Niegdyś, na jej krótkim biegu, pracowało około 30 młynów wodnych !
Ta niesamowita koncentracja świadczy o bogactwie wód i sprycie dawnych mieszkańców, którzy wykorzystali każdą kroplę do pracy.
Młyny, kuźnice i tartaki były gospodarczym sercem regionu przez stulecia. Niestety młyn w Baryczy spalił się bezpowrotnie w 2018 roku (zobacz WYCIECZKA Nr 834).
Staw nad Grabią w Baryczy.
Barycz - estakada trasy szybkiego ruchu S-8.
Ta niezwykła budowla powstała nad rozlewiskami rzeki Grabia i Obszarem Natura 2000.
Tablica wyjazdowa ze wsi Barycz. Szlak wkracza na tereny leśne.
W tej części szlak prowadzi po trasie niebieskiego szlaku rowerowego relacji Łask - Pszczółki. Mija się rewelacyjną trasę MTB Rokitnica.
🏞️ Talar – Perła Młynarskiego Dziedzictwa
Kluczowym punktem na trasie, i miejscem, w którym trzeba zostać na dłużej, jest osada Talar (zobacz koniecznie WYCIECZKA Nr 114).
Tutaj historia niemalże szepcze w szumie rzeki. Talar to słynna osada młyńska, o której pierwsze wzmianki pochodzą z XVI wieku ! Co ciekawe, początkowo działała tu kuźnia wodna, wytapiająca żelazo z rud darniowych, co podkreśla, że Grabia napędzała nie tylko przemysł spożywczy.
Obecnie znajduje się tutaj "Osada dwa młyny" - bardzo popularna miejscówka w gminie Dobroń.
W Talarze można podziwiać dwa unikatowe, drewniane młyny z XIX wieku. Większy z nich, będący niegdyś młynem-matką z przemiałem do 6 ton zboża na dobę, i mniejszy, zwany młynkiem-kaszarnią.
Ten mniejszy młyn został niedawno rozebrany, a na jego miejscu pobudowano nowy obiekt.
Choć oba są obecnie nieczynne, ich monumentalna, drewniana architektura i położenie między stawem rybnym a rzeką, robią ogromne wrażenie. Przez lata młyny należały do rodziny Fiszerów, zanim zostały upaństwowione po II wojnie światowej. W obiektach tych oprócz mielenia mąki, wytwarzano też kaszę w perlaku i jagielniku, co świadczy o kompleksowości gospodarki młyńskiej.
Rzeka Grabia w Talarze.
Tablica edukacyjna szlaku przy moście w Talarze.
Na planszy pt. "Przystanek Osada młyńska Dwa Młyny" zamieszczono wiadomości dot. tego magicznego miejsca oraz regionalne przepisy kulinarne.
🌾 Ślady Przemysłu w Krajobrazie
Dalsza jazda wiodła przez malownicze tereny : Kolonia Ldzań, Morgi i czy Zimne Wody.
Nowa droga na odcinku Kolonia Ldzań - Ldzań. Tu szlak skręca na wschód.
Wieś Mrogi.
Osada Zimne Wody.
Pokonując kolejne kilometry do wsi Drzewociny doświadczyłem sielskiego krajobrazu, który mimo upływu lat, wciąż jest silnie związany z rzeką, żywicielką i pracodawczynią regionu.
Tablica wjazdowa do wsi Drzewociny w gm. Dłutów. Miejscowość poznałem dobrze podczas WYCIECZKI Nr 374.
Tablica "Obszar Natura 2000" w Drzewocinach.
Drzewociny to wieś o historii związanej ze osadnictwem niemieckim. Do 1928 roku osada nazywała się Erywangród i była zamieszkana głównie przez Niemców.
Nie ma już niestety młynów w Drzewocinach oraz sąsiedniej Mierzączce Małej.
Nowe tabliczki kierunkowe na trasie szlaku.
Historia Drzewocin (Erywangrodu) oraz okolicznych osad olęderskich i młynarskich została opisana i upamiętniona na tablicach informacyjnych w lokalnej przestrzeni, w ramach projektu edukacyjnego "Tajemnice historii Erywangrodu".
Na trasie szlaku znajduje się "Aleja mieszkańców Chachuły, Lipieńca, Molendy, Erywangrodu i Drzewocin" (zobacz wszystkie w galerii zdjęć).
Na tabliczkach widnieją nazwiska najbardziej znamienitych obywateli, którzy żyli i pracowali w tej malowniczej okolicy.
Aleja prowadzi do cmentarza ewangelickiego.
Przy bramie wejściowej ustawiona jest tablica edukacyjna pt. "Cmentarz mieszkańców Erywangrodu i Drzewocin w Molendzie".
Przy drodze dojazdowej do nekropoli stoi tablica edukacyjna szlaku.
Na planszy pt. "Dziedzictwo kulturowe oraz ratowanie regionalnej pamięci Podgrabia", zamieszczono cenne wiadomości o historii tej okolicy.
W Drzewocinach zlokalizowany jest Ośrodek Rehabilitacyjno-Wypoczynkowy należący obecnie do "Caritas" Archidiecezji Łódzkiej.
Leśny odcinek szlaku w Drzewocinach.
Rzeka Dłutówka w okolicy przysiółka Depczyk.
Zagrody mieszkańców nad Dłutówką.
W tej części szlak kieruje się na północ przez tereny leśne.
Mierzączka Mała - trasa przy zbiorniku retencyjnym.
Szlak przecina drogą na linii Mierzączka Duża - Dłutów. Za szlabanem znajduje się trudny etap szlaku - piaszczysta drożyna prowadząca pod górkę.
Kolejny odcinek to przejazd dojazdem poż. nr 44.
Oznakowanie szlaku w lasach Nadleśnictwa Dłutów.
Szlak doprowadza do skrzyżowania duktów - rozstaju "Trzy brzozy".
Następny fragment to przejazd rewelacyjnym duktem przez sosnowy las.
Punkt czerpania wody niedaleko wsi Ślądkowice.
Szlak wiedzie dalej do krzyżówki duktów w okolicy wsi Pawlikowice.
Warto tam odwiedzić cmentarz wojenny z okresu pierwszej wojny światowej (zobacz WYCIECZKA Nr 142).
Jedziemy dalej do szosy na odcinku wieś Róża (to w lewo) - Pawlikowice i cały czas prosto pod wiaduktem trasy S-8.
Pawlikowice - na skraju lasy szlak skręca na zachód.
Jest to odcinek prowadzący na "Góry Dobrońskie".
Po drodze mija się kapliczkę - "Czerwony krzyż" z 1910 roku.
A także użytek ekologiczny "Bagno śródleśne".
Piaszczysty odcinek szlaku do wsi Mogilno Małe.
Mogilno Małe i trasa szybkiego ruchu S-14. Za wiaduktem szlak skręca na północ.
Leśny odcinek szlaku z Mogilna na Dobroń Mały.
Dobroń Mały - na skraju lasu stoi pomnik pamięci Andrzeja Jaworskiego ps. „Marianek” i Tadeusza Kuzi ps. „Igła”.
Przed Dobroniem szlak przecina drogę woj. nr 482 oraz linię kolejową.
Pętla szlaku zamknęła się w Dobroniu, gdzie drogę przebiegł mi czarny kot. Ale ja w takich momentach nie panikuję, bo z doświadczenia dobrze wiem, że czarny kot, to gwarancja udanej wycieczki !
Po chwili melduję się w Markówce, gdzie kończę objazd tego ciekawego szlaku. Brawo Mr SCOTT ! Kolejny szlak rowerowy woj. łódzkiego zaliczony !!!
III. Powrót do rzeczywistości
Po wyjeździe do Markówki, czekało mnie jeszcze 22,8 km powrotu do Łodzi. Trasa wiodła przez Wymysłów Francuski, Kudrowice i ponownie przez Petrykozy i Górkę Pabianicką.
Nowa droga z Markówki na Wymysłów Francuski.
Choć temperatura była niska, a chłodne, marcowe słońce ledwo przebijało się przez chmury, cały czas miałem poczucie doskonale spędzonego czasu.
Malowniczy staw w Wymysłowie Francuskim.
Nad akwenem znajduje się ciekawy eksponat - zabytkowy model samochodu m-ki "Trabant".
Górka Pabianicka i nowa tablica edukacyjna "Historia bliżej ciebie - Gmina Pabianice" z historią tej miejscowości.
Zakończenie wycieczki - Łódź ul. Kusocińskiego 76b i mural pt. Łódzki styl" z wizerunkiem słynnego muzyka O.S.T.R.
Podsumowanie : Dziś przejechałem tylko 91,8 km, ale co najważniejsze – odbyłem fascynującą lekcję historii. Szlak Osad Młyńskich nad Grabią to nie tylko świetna trasa rowerowa, to żywe muzeum techniki, które przypomina o tym, jak wielką siłę i znaczenie dla lokalnej gospodarki miało szemrzące koło młyńskie. Ten szlak to idealny sposób na połączenie aktywności fizycznej z odkrywaniem historii i natury centralnej Polski.
Wczoraj wpadłem do osiedlowej Biedry na zakupy. Wchodzę, patrzę, a tam wielka promocja ! "Kup dwie paczki mrożonych malin Hotrex'u, a dostaniesz jeszcze dwie gratis" ! Długo się nie zastanawiałem i kupiłem łącznie... 8 opakowań (bo więcej nie było można). Po powrocie do domu z jednej paczki zrobiłem sobie koktajl malinowy, a resztę upchnąłem w zamrażarce (będzie zapas na całą wiosnę). Spoglądając przez okno, układałem plan trasy na kolejną wycieczkę. Podwieczorek był pyszny, koktajl smakował tam samo, jak widok zachodzącego słońca nad retkińskim osiedlem.
Z każdym łykiem pożywnego napoju dojrzewała we mnie myśl, że jutro pojadę na... "Malinowy szlak rowerowy" !!!
A oto relacja z tej owocowej wyprawy Tadeusza Mr SCOTT'a – łódzkiego blogera, który zamiast pisać o modzie i podróżach all-inclusive, woli pedałować tam, gdzie asfalt pamięta jeszcze czasy PRL-u, a maliny rosną tak gęsto, że można by z nich zrobić dżemu dla całej rodziny !
13 marca 2021 roku. Data, którą rowerowy świat zapamięta jako dzień, w którym rowerzysta Mr SCOTT – co to na dwóch kółkach zna więcej dróg niż niejeden GPS – wyruszył na misję. Misję ochrzczoną dumnie „Malinowy Szlak Rowerowy” ! Spoglądam w okno - pogoda jak marzenie ! Słońce rozkwita nad śródmieściem miasta i zapowiada się cudowny dzień !
Temperatura: 6°C , czyli dokładnie tyle, ile potrzeba, żeby nos był czerwony jak dojrzała malina. Bo przecież prawdziwy rowerzysta nigdy nie mówi "za zimno", mówi "idealna temperatura do sprawdzenia, czy moje rękawiczki są jeszcze w stanie wyczarować ciepło" ! Niebo zachmurzone, ale sucho – idealne warunki, żeby pokręcić korbą po ulubionych trasach.
Mr SCOTT, znany w blogosferze z tego, że potrafi zamienić kałużę w turkusowe jezioro, a kawałek szutru w alpejską przełęcz, stawia się na starcie. Rower : mój wierny Skocik - ten sam, który przetrwał już tyle owocnych przygód, że powinien dostać od Prezydenta RP „Medal za Długoletnią Służbę”, bidon : wypełniony herbatką malinową, w sakwie : sekretny zapas malinowych żelków "Haribo", który miał mnie chronić przed hipoglikemią i złym humorem.
Plan mam chytry : przejechać się po okolicy, pozbierać kilometry i (przede wszystkim) sprawdzić, czy gdzieś po drodze nie rosną już pierwsze dzikie maliny. W marcu ? Wiem, wiem – szanse na to są takie, jak na to, że w Zgierzu otworzą TK Maxx'a, ale nadzieja umiera ostatnia ! "Ja nie jadę po prostu rowerem," oznajmiłem do swoich niewidzialnych czytelników. "Dziś będę eksplorował kwintesencję malinowego ducha ! Każdy kilometr tej trasy, będzie słodkim krokiem w stronę lata !". No to jedziemy do...
Łódź → Konstantynów Łódzki
Pierwsze 10 km to klasyka : przejazd przez Retkę i Smulsko, potem w lewo na Konstantynów Łódzki. Po drodze mijam szyld „Malinowe Wzgórze” (osiedle deweloperskie, oczywiście). Myślę sobie: „No proszę, już jestem na malinowym szlaku !”. W Konstantynowie tradycyjnie kawa w „Malinowym Raju” – knajpka istnieje tylko w mojej głowie, więc zatrzymuję się przy piekarni i kupuję drożdżówkę. Z malinami ? Nie - z budyniem. Ale wyobraźnia działa jak należy !
Konstantynów → Lutomiersk → Szydłów
Tu zaczyna się prawdziwa prowincja. Droga wąska, pola, krzaki, a w krzakach – uwaga – maliny ! Jeszcze bez owoców, ale gałązki już pachną latem. Zatrzymuję się, robię zdjęcie, podpisuję na Insta: „Malinowy szlak 2021 – etap przedowocowy”. Znajomi piszą: „Skot, wracaj już do domu wariacie”. He, he - dobre ! W głowie dźwięczą mi słowa z "Balladyny" Juliusza Słowackiego: "Matko, w lesie są maliny, Niechaj idą w las dziewczyny, Która więcej malin zbierze, Tę za żonę pan wybierze". Tyż piknie !
Rzeka Ner na granicy Jerwonic i Szydłowa.
Zygmuntów → Puczniew → Sarnów
W Puczniewie mijam rolnika na starym składaku, który wygląda, jakby codziennie jeździł po maliny do lasu. Pyta się mnie : „Daleko pan jedzie?”. Odpowiadam: „Na maliny !”. On: „To jeszcze ze trzy miesiące poczekaj, synuś…”. Mądry człowiek ! Maliniak jakiś, czy co ?
Jeździ się po maliny !!!
Szosa między stawami z Sarnowa na Kuciny.
Para łabędzi na stawie w Sarnowie. Zobacz więcej WYCIECZKA Nr 542.
Kuciny → Dalików → Symonia
W Dalikowie robię postój przy sklepie GS-u. Kupuję malinowego "Tymbarka" i… paczkę malinowych żelków. Bo jak szlak malinowy, to musi być malinowo ! W Bardzyninie i Symonii droga wije się między sadami jabłoniowymi. Jabłonie. Nie maliny. Czuję się zdradzony przez naturę...
Dalików - wyremontowana remiza strażacka.
Przy strażnicy ustawiona jest tablica z informacją o wykorzystania Funduszy Europejskich w ramach projektu pt. "Termomodernizacja budynków użyteczności publicznej na terenie gminy Dalików".
Super szosa we wsi Bardzynin - trasa żółtego szlaku rowerowego "Okolic Poddębic". Na polu straszy szkaradna BAZA OBCYCH !
Nazwy wsi brzmią mi dziś jak z książki dla dzieci : „Ignacew i Parzęczew w krainie malin”. W Parzęczewie tradycyjnie wchodzę do spożywczaka przy rynku. No to ten sklepik, gdzie półki aż uginają się od towarów. Kupuję drożdżówkę z malinami (uff ! co za ulga !) i pałaszuję na przystanku PKS. Gapię się na wieżę kościoła i wydaję mi się, że zamiast hełmem, jest zwieńczona ogromną maliną ! Wreszcie wracam na szlak i po drodze spotykam babulinkę, która akurat zbierała… no właśnie, gałązki malin na podpałkę. Szanuję kobietę.
Samotna grusza na polu w osadzie Wytrzyszczki. Zobacz koniecznie WYCIECZKA Nr 173.
Ozorków → Helenów → Sokolniki Las
W Ozorkowie pachnie mi starym przemysłem włókienniczym i świeżym chlebem. W Sokolnikach wjeżdżam... w Las. I tu – uwaga – bingo ! Na poboczu krzaki malin są tak gęste, że można by zrobić konfiturę na zimę dla całej Łodzi ! Oczywiście owoców zero, ale robię dramatyczne zdjęcie z podpisem: „Malinowy szlak osiąga apogeum !”.
Sokolniki Las.
Katarzynów → Jasionka → Swoboda
Pędzę dalej - jak Maliniak w gumofilcach, który na budowie zmierza dziarsko do Czterdziestolatka. W Swobodzie nazwa zobowiązuje – czuję się wolny jak malina na wietrze. Wiatr wieje, 6 stopni dalej trzyma, ale ja już mocno rozgrzany. W głowie kalkuluję : jakby tu wrócić latem i zebrać 10 kilo tych malin… Przypominam też sobie, że w szkole średniej, to takiej Joli zrobiłem nawet malinkę na szyi ! Ładna była, no ta Jola z Pabianic. No mówię Wam - "dziewczyna jak malina" !
Niech żyje wolność, rower i Swoboda !
Dzierżązna → Biała → Cyprianów → Szczawin
W Szczawinie mijam tabliczkę „Szczawin – wieś malinowa” (oczywiście zmyśliłem, ale brzmi dobrze). W Glinniku robię selfie z krową, która wygląda, jakby też czekała na maliny !
Samotnik → Smardzew → Łagiewniki Nowe → Łódź
Ostatnie kilometry. W Smardzewie spotykam drugiego rowerzystę w ciągu całego dnia – kolega jedzie na zakupy do Lidla. Pyta : „Ile dziś?”. Odpowiadam: „102 km i zero malin, ale duchowo najedzony”. On kiwa głową ze zrozumieniem.
Na koniec wycieczki robię jeszcze rundkę ulicami Łodzi i sprawdzam co nowego słychać na mieście.
Kościół pw. św. Wincentego Pallottiego przy ul. Łagiewnickiej 199/201- po wielu latach marazmu, została wreszcie otynkowana elewacja świątyni.
Mural "Atlas" - dzieło artysty Ino przy ul. Marynarskiej 54.
Na ścianie bloku zawieszona jest informacja o muralu. Atlas dźwigający na swoich barkach nie świat, a bombę z płonącym lontem, to obraz, który wywołuje natychmiastową refleksję nad kierunkiem, w którym zmierza ludzkość... Mural powstał w 2018 r. dzięki Fundacji Urban Forms.
"Skwer z małpkami" - butelki po wódce na pasie zieleni przy ul. Młynarskiej. Na Starych Bałutach chleją gorzałę na potęgę !!!
Wiosna blisko ! Odmrożony staw w Parku Helenów.
Odrestaurowany gmach dawnej "Resursy" rzemieślniczej przy ul. Kilińskiego 123 (kiedyś było tu kino "Resursa", potem Kino "Stylowy", dyskoteki "Studio" i 'Cube").
Graffiti z wizerunkiem barona narkotykowego Pablo Escobara przy ul. Miecznikowskiego. "Ale się dzisiaj naćpałem tymi malinami" - myślę sobie...
ul. Sienkiewicza 60 od zaplecza - kościół pw. Najświętszego Imienia Jezus.
Podsumowanie dnia :
102 km, 6°C ciepła, zero opadów, milion myśli o lecie i o tym, że za cztery miesiące wrócę na tę trasę z koszykiem !
Jaki jest najlepszy szlak rowerowy w okolicy ? Oczywiście, że malinowy – nawet jeśli maliny istnieją tylko w głowie i w nazwie.
Do następnego, malinowi przyjaciele! 🍇🚴♂️
To pisałem ja - Mr SCOTT – czyli ten, co jeździ dla owoców (i dla fejmu na blogu).
Mam nadzieję, że tym wpisem "nie wpuściłem Was w maliny" !
Podsumowując : „Malinowy szlak rowerowy” to nie tylko nazwa, to smak i uczucie, które towarzyszyło mi przez całą wycieczkę. Kto jeszcze chce odkryć ten owocowy sekret, niech wskakuje na rower i rusza śladem malinowego Mr SCOTT'a !