Blog ma na celu popularyzowanie rowerowych wycieczek po Łodzi, regionie łódzkim i okolicach.
Znajdziesz tu zdjęcia, filmy, opisy tras i ślady GPS.
Miasto Łódź i województwo łódzkie są naprawdę piękne ! Zobaczysz, że "ONI są wszędzie", wszystko się łączy i odbija w tablicach ! Zachęcam do czynnego wypoczynku i powodzenia na trasach !!!
Czarny szlak łącznikowy Strobów – Zapady to trasa rowerowa położona w powiecie skierniewickim.
Charakterystyka szlaku :
Typ szlaku : Rowerowy 🚴
Kolor oznakowania : czarny (szlak łącznikowy).
Długość : ok. 18 km.
Przebieg : łączy miejscowość Strobów z miejscowością Zapady.
Funkcja : jest to szlak łącznikowy, co oznacza, że spina inne główne szlaki turystyczne w regionie.
Łączy szlak rowerowy "Ptasi szlak okolic Skierniewic" (zobacz WYCIECZKA Nr 744) ze szlakiem rowerowym "Śladami Reymonta" (zobacz WYCIECZKA Nr 563).
Na odcinku Rzeczków - Żelazna szlak przebiega częściowo po trasie rowerowego Szlaku Grunwaldzkiego.
Trasa charakteryzuje się typowym dla regionu, urozmaiconym krajobrazem, wiodąc przez tereny wiejskie, polne i leśne, łącząc obszary związane z twórczością Władysława Reymonta.
Szlak przejechałem już 9 czerwca 2018 roku - zobacz WYCIECZKA Nr 641.
Dziś ponownie wybrałem się na ten krótki szlak, ponieważ bardzo lubię trasy rowerowe w okolicach Skierniewic. To był raczej treningowy ujazd, niż tradycyjna wycieczka, podczas której odkrywam nowe miejsca i zwiedzam nieznane mi wcześniej miejscowości. Po prostu chciałem spędzić aktywnie czas i pokręcić się trochę po regionie łódzkim.
Zapraszam do obejrzenia najciekawszych kadrów oraz wszystkich zdjęć i filmów z tej zimowej przygody, które znajdują się w linkach j/w.
Zimowa Odyseja - Luty 2021 🚴
I. Zapach mrozu i asfaltu (trasa Łódź – Strobów, 70 km)
Był drugi tydzień lutego 2021 roku. W powietrzu czuć było ostry, rześki mróz, a zachodzące słońce, choć nisko, obiecywało jutro krystalicznie czysty dzień.
Rower Giant Skot, mój wierny towarzysz, stał już gotowy do kolejnej przygody. Opony lekko ugięte pod ciśnieniem, sakwa wypełniona termosem z gorącą herbatą, kanapkami z szynką i słodką przekąską.
Staw w Parku Zdrowie zostałem skuty lodem. Nie jest dobrze pomyślałem, na trasie może być ciężko...
Przemknąłem ulicami miasta obserwując zmiany, jakie co rusz zachodzą na każdym rogu.
ul. Drewnowska 77 - budowa apartamentowców.
Ruszyłem z Łodzi leniwym tempem. Początkowe kilometry – Skotniki, Klęk, Kiełmina – to rozgrzewka na oszronionym, ale suchym asfalcie. Mijałem uśpione pola, a dym z kominów wsi unosił się prosto do góry, co było znakiem, że wiatr dziś mi nie przeszkodzi.
Droga wiodła dalej przez Dobrą i Orzechówek, gdzie krajobraz zaczął stawać się bardziej sielski.
Prawdziwa przygoda zaczęła się w okolicach Strykowa. Po minięciu Sosnowca i samego Strykowa, wjechałem w labirynt lokalnych dróg. Niesułków, Nowostawy Górne i Dolne, a potem zaskakujący Szczecin. Każda wieś wyglądała jak pocztówka : drewniane płoty, zlodowaciałe kałuże i cisza, którą przerywał tylko chrzęst opon na asfalcie.
Nowostawy Górne.
Podwórko śmieciarza w Nowostawach Górnych.
Z Łodzi do Szczecina wcale nie jest tak daleko !
Odcinek przez Dmosin, Grodzisk, Kałęczew, Ząbki i Zawady był maratonem przez serce województwa łódzkiego. Słońce zaczęło już grzać, a ja zrzucałem kolejne warstwy odzieży.
W Kuźmach zrobiłem sobie krótki postój. Herbata z termosu smakowała jak najlepszy trunek, a energia wracała z każdym łykiem.
Ostatnia część tego etapu, przez Trzciankę, Bobrową, Chlebów, Święte Laski, Święte Nowaki, Maków i Krężce była już walką z narastającym znużeniem. Droga stała się bardziej pagórkowata.
Mr SCOTT w Świętych Laskach.
Ostatnie wioski – Dąbrowice, Dębowa Góra – to triumfalny finisz pierwszego, 70-kilometrowego odcinka. Wreszcie jest : wieś Strobów. Cel osiągnięty, ale to nie był koniec trasy !
II. Czarny Szlak Łącznikowy : Uroki Skierniewickiej Ziemi (Strobów – Zapady, 18 km).
Strobów - most na rzece Łupia.
Młyn nad Łupią.
Dwór szlachecki we wsi Strobów.
W Strobowie bez trudu znalazłem wyjazd na czarny szlak łącznikowy i pojechałem ostro do.... wsi Zapady. Zniknęły samochody, a świat zmienił się w krainę zimowego słońca. Leśne drogi, biegnące przez Wólkę Strobowską, Rzeczków i Żelazną, były na szczęście suche. Szum lasu, ostry zapach igliwia i ziemi – to było prawdziwe zimowe kolarstwo.
Wólka Strobowska.
Wieś Rzeczków.
Tablica wjazdowa do wsi Żelazna. Zobacz koniecznie WYCIECZKĘ Nr 266.
Cmentarz parafialny w Żelaznej.
Dwór Mazarakich w Żelaznej.
Kościół pw. Wszystkich Świętych w Żelaznej.
Żelazna - skrzyżowanie z szosą do Brzozowa.
Rewelacyjny odcinek szlaku do Brzozowa.
W Brzozowie i Nowym Ludwikowie szlak wiódł obok starodrzewu. Było cicho, głucho i pięknie.
Mr SCOTT - nieustraszony zdobywca szlaków rowerowych regionu łódzkiego.
Zabytkowa kapliczka w Brzozowie.
Dworek w Brzozowie.
Wieś Nowy Ludwików.
Opuszczony dom w Nowym Ludwikowie.
Bez trudu dotarłem do wioski Zapady – drugiego głównego punktu na mapie.
Tablica wjazdowa do osady Zapady.
We wsi zachowało się kilkanaście drewnianych domów sprzed 100 lat. Zobacz więcej WYCIECZKA Nr 514.
Oznakowanie szlaku w Zapadach.
Szlak przejechany ! To w tych momentach czuje się pełną wolność i satysfakcję.
III. Południowa Pętla Powrotna (Zapady – Łódź)
Rzeka Pisia w Zapadach.
Czas na powrót. Choć słońce chyliło się ku zachodowi, obdarowując świat złoto-pomarańczowym światłem, wiatr znów zaczął być moim sprzymierzeńcem.
Grupa kolarzy na trasie z Godzianowa na Zapady.
Droga powrotna to szlak przez klasykę regionu : Godzianów, Kawęczyn, Drzewce i Lipce Reymontowskie. Tam, mijając charakterystyczne krajobrazy znane z powieści Reymonta, poczułem się, jakbym przeniósł się w czasie. Zrobiło się chłodniej, więc krótka przerwa i kolejne łyki herbaty.
Wieś Drzewce.
Kościół w Lipcach Reymontowskich.
Odcinek Mszadla, Kotulin, Kołacinek, Kołacin upłynął na obserwacji tego, jak dzień chyli się do wieczoru.
Skuty lodem staw we wsi Mszadla.
Kołacinek - droga woj. nr 704.
Kiedy dotarłem do Brzezin przez Henryków i Szymaniszki, słońce chyliło się już ku zachodowi. Założyłem lampki, które dawały mi poczucie bezpieczeństwa.
Brzeziny - nowy asfalt na ul. Małczewskiej.
Ostatnie kilometry to walka z mrokiem i chłodem. Małczew, Adamów, Jordanów, Bedoń – te nazwy, przelatujące na tabliczkach, zwiastowały zbliżający się koniec. W Andrespolu poczułem już miejski gwar. Ostatni odcinek był już mechaniczny – nogi kręciły same, napędzane adrenaliną i satysfakcją. Z każdym obrotem pedałów, światła Łodzi stawały się jaśniejsze. Ostatni wdech mroźnego powietrza i... jestem w moim mieście !
Łódź - tablica wjazdowa przy ul. Rokicińskiej.
"Stajnia jednorożców" - centrum przesiadkowe łódzkiego MPK i hotel "Hilton" przy ul. Piotrkowskiej/al. Mickiewicza.
Jeszcze kilkadziesiąt obrotów korbą i jestem w domu ! Rower oparty o ścianę. Ponad 148 kilometrów przejechane w jeden lutowy, magiczny dzień.
Mam radość z tego, że się udało, cieszy mnie ciepło bijące od kaloryfera i świadomość, że ten jeden dzień zostanie w pamięci jako epicka, zimowa rowerowa odyseja.
Polecam wszystkim czarny szlak łącznikowy Strobów - Zapady, bo przebiega przez urokliwe wsie i lasy, dając możliwość zobaczenia autentycznego krajobrazu Ziemi Skierniewickiej.